strona główna  do ulubionych  jako startowa  do druku  poleć stronę  kontakt
New Page 1

             
 

 

 szukaj na stronach serwisu 

 aktualizacja:  2009-10-30 08:48:24

Prasa o Mieście
Prasa o Mieście i Gminie
Spalarnia  Aktualności (23)

następny dział   

Mszczonów po referendum - co dalej ?
 
  Z burmistrzem Mszczonowa Józefem Grzegorzem Kurkiem rozmawia Marcin Letkiewicz
-1 lipca odbyło się w gminie Mszczonów referendum w głośnej sprawie spalarnianej. Czy może Pan odnieść się do jego wyników.
-Referendum jest już za nami. Frekwencja w nim wyniosła nieco ponad 25 %. To za mało, aby było ono ważne. Jednak nie to jest teraz najistotniejsze. Przed referendum atmosfera w gminie była bardzo napięta. Padały różne przykre oskarżenia. Część mieszkańców uległa propagandzie strachu. Teraz emocje już opadły. Jest czas na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości. Nie jest tak jak próbują mieszkańcom wmawiać moi zagorzali przeciwnicy, że nie liczę się z głosem aktowali problem gospodarki odpadami i wspólnie wypracowali taki wariant jego rozwiązania, który będzie dla wszystkich satysfakcjonujący.
-Czy to w ogóle możliwe?
-To jest ... konieczne. Siła tego miasta polegała na zgodzie jego mieszkańców. To dzięki niej rozwijaliśmy się i byliśmy przykładem dla innych polskich gmin. Skuteczność działań samorządu była możliwa tylko dzięki wysokiemu zaufaniu społecznemu. Gdy proponowaliśmy budowę dzielnicy przemysłowej nasi przeciwnicy krzyczeli, że sprzedajemy polską ziemię i zabijamy miejscowe rolnictwo. Wtedy mieszkańcy zawierzyli samorządowi i dziś mamy dochody z podatków od nieruchomości i stosunkowo bogaty w oferty rynek pracy. Później krytykowano nasze zabiegi o odtworzenie starych odwiertów geotermalnych, bo to niby miało doprowadzić do bankructwa miasta. I tym razem mieszkańcy odrzucili argumenty straszących i dzięki temu mamy Geotermię, a niedługo także termy. Dalsze przykłady nieudanych prób straszenia można by mnożyć. Zawsze zwyciężał rozsądek. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Jakim cudem udało się mieszkańców przekonać do tego, że burmistrz i rada pragną popełnić zbiorowe samobójstwo i zatruć nie tylko siebie, ale całe miasto. Dlaczego mielibyśmy zniszczyć coś co budowaliśmy z takim trudem od chwili powstania samorządów, czyli od 1990 roku? Skąd ta nieufność?
-Czyżby to był koniec mszczonowskiej zgody?
-Mam nadzieję, że to tylko jej chwilowy kryzys, wywołany przestraszeniem sporej grupy mieszkańców. Straszącym brak jest jednak rzeczowych argumentów popartych naukowymi badaniami. Posługują się „czarną propagandą”. Bezpieczne projekty mające rozwiązać problem gospodarki odpadami przedstawili fałszywie jako zagrażające ludzkiemu zdrowiu. Nie sądzę, aby na dłuższą metę taka taktyka mogła przynieść efekty. W krajach zachodnich spalarnie funkcjonują i miasta zabiegają o ich budowanie bo to bezpieczne i dochodowe inwestycje. Podobnie będzie u nas w kraju. Niedługo wszyscy będą się o tym mogli przekonać. Na świecie nieliczne są przykłady, gdzie „pseudoekolodzy” znajdują posłuch. Wtedy tak jak to ostatnio miało miejsce na południu Włoch tym terenom prędzej, czy później zaczyna zagrażać katastrofa ekologiczna, spowodowana brakiem możliwości zagospodarowania odpadów, które wyrzucane są wprost na ulice, czy też w inne niedozwolone miejsca.
-Część mieszkańców uwierzyła, że naukowe ekspertyzy można po prostu kupić- tak aby pasowały do aktualnych potrzeb.
-To absurd. Naukowiec, który napisałby na zamówienie fałszywą ekspertyzę straciłby wiarygodność i jednocześnie zniweczył cały życiowy dorobek. Kto przy zdrowych zmysłach podjąłby się takiego ryzyka. Poza tym jeśli nie ufamy naukowcom to przynajmniej zaufajmy prawnikom. Gdyby faktycznie spalarnie byłyby szkodliwe to przecież prawnicy na całym świecie zbiliby na nich majątek, skarżąc ich właścicieli o odszkodowania dla swoich klientów. Wystarczy tylko przypomnieć sobie pozwy kierowane przeciwko koncernom tytoniowym. Tu nic takiego się nie dzieje. Czy to nie jest kolejny dobry dowód na to, że straszenie spalarnią jest pozbawione sensu.
-To może niechęć mieszkańców wypływa z braku dostatecznej wiedzy na temat korzyści, jakie niosą proponowane przez samorząd inwestycje?
-Mówiłem o nich wielokrotnie podczas spotkań konsultacyjnych. Mała spalarnia może przynieść miastu wpływów rocznych w granicach 350 tysięcy złotych. Duża to już dochody sięgające do 3 milionów złotych. Do tego należy dodać energię elektryczną i cieplną, jakie obie spalarnie produkowałyby dla miasta.
-Gdyby tak jednak zrezygnować z ich budowy?
-Wtedy pozbywamy się dochodów, które mogłyby wpłynąć do naszego budżetu. Nasza gmina potrzebuje środków na inwestycje. Musimy zmodernizować oczyszczalnię ścieków oraz zakończyć budowę kanalizacji na terenie miejskim i wiejskim. Czeka nas jeszcze budowa wielu wodociągów. Niezbędna jest rozbudowa przedszkola, budowa boisk sportowych, sali gimnastycznej w Bobrowcach, budowa Traktu Tarczyńskiego i wielu innych dróg, ulic oraz chodników, a także cała masa innych inwestycji.
-Brak spalarni pozbawi miasta tych inwestycji?
-Znacząco je opóźni, a również uniemożliwi pozyskanie na nie środków unijnych. Żeby występować o dotacje z Unii trzeba mieć własny wkład, a my pozbawieni dochodów takim wystarczającym wkładem dysponować nie będziemy.
-Przecież teraz gmina ma także dochody z innych źródeł i to całkiem pokaźne.
-Zgadzam się z tym, ale cały czas musimy pamiętać, że bark spalarni nie tylko pozbawi nas dochodów z racji podatku od nieruchomości oraz opłat za każdą zutylizowaną tonę, ale także możliwości wytwarzania taniej energii cieplnej i elektrycznej, a te stają się nam coraz bardziej potrzebne. Bez tej energii otrzymywanej – co podkreślam tanio i ekologicznie- czeka nas budowa konwencjonalnej ciepłowni, która kosztować będzie kilka milionów złotych. Ciepłownię tą trzeba będzie następnie zaopatrywać w węgiel, którego zakup także będzie kosztowny. Cena surowców energetycznych rośnie w zastraszającym tempie tak więc trzeba się będzie przygotować na spore wydatki.
-Cały czas mówimy o finansach gminy, a to dla przeciętnego mieszkańca nie przekłada się na pieniądze pochodzące z jego kieszeni.
To całkowicie błędne myślenie! Wszystkie te inwestycje służą przecież nie mi i nie Radzie Miejskiej, ale mieszkańcom. Koszty zakupu węgla do funkcjonowania konwencjonalnej ciepłowni to także realne wydatki, jakie będą musieli zapłacić odbiorcy, czyli poszczególni mieszkańcy. Poza tym nie zapominajmy o kosztach wywozu nieczystości. Mając spalarnie na swoim terenie zbiórkę śmieci możemy mieć tanią, a gdy spalarni nie będzie jej koszty wzrosną.
-Najwyraźniej ekologia bardziej przemawia do wielu niż ekonomia.
-To też nieporozumienie. Wysokie koszty odbioru śmieci spowodują, że mieszkańcy będą się ich niestety pozbywać wywożąc do lasów oraz spalając we własnych domowych piecach. Tak jak to już teraz wielokrotnie się dzieje. Komin domowy nie ma żadnych zabezpieczeń i emituje zanieczyszczeń, aż 80 raz więcej niż komin nowoczesnej spalarni. Te domowe kominy trzeba przemnożyć przez „x” (bo to na pewno nie będzie jedno, czy też dziesięć, a wiele takich oszczędnościowych gospodarstw) co daje już szalenie poważny problem. Sam komin konwencjonalnej ciepłowni także jest dużo bardziej groźny dla środowiska niż komin spalarniany. To wynika z dozwolonych limitów emisji. Tak więc, gdzie tu można mówić o korzyściach ekologicznych. Przychylenie się do żądań ekologów tak naprawdę pogorszy stan naszego środowiska. Natomiast plany samorządu mogą przynieść miastu pozytywny ekoefekt.
-Dlaczego ciepłownia konwencjonalna jest miastu niezbędna?
-Bo polityka energetyczna Rosji każe zapomnieć o tanim gazie. Niestety nasza Geotermia korzysta także z tego źródła energii. Chcieliśmy gaz zastąpić energią pozyskiwaną ze spalarni. Byłaby to pewne i stabilne źródło energii. Gaz będzie już niestety tylko drożał. Póki co jesteśmy uzależnieni od rosyjskich dostaw, a tu spodziewać się można tak naprawdę wszystkiego najgorszego (nawet z ich całkowitym wstrzymaniem).
-To wszystko nie zmienia jednak podejścia mieszkańców, którzy boją się spalarni odpadów niebezpiecznych.
-A gdy palą w swoich piecach odpadami z płyt wiórowych, albo zużytym olejem to zdają sobie sprawę, że spalają tzw. substancje niebezpieczne?
-To jednak nie zmienia faktu, że szczególnie ta spalarnia budzi w nich lęk. A może tak zrezygnować z jej budowy i ograniczyć się jedynie do działań zmierzających do powstania spalarni dla odpadów komunalnych?
-Każde rozwiązanie jest jeszcze możliwe. Żadne ostateczne postanowienie jeszcze nie zapadły. Procedury w sprawie spalarni odpadów niebezpiecznych wciąż trwają. W najbliższym czasie zostanie wydana decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych dla PKL Keramzyt na jedną kwaterę na składowanie eternitu. Naszego lokalnego – co pragnę szczególnie podkreślić. Decyzja ta dotyczyć też będzie remediacji i tzw. składowiska dla odpadów obojętnych.
-Skoro jest możliwość odstąpienia od budowy spalarni odpadów niebezpiecznych to może także spalarnię komunalną ograniczyć tylko do śmieci wytwarzanych lokalnie?
-To propozycja komitetu referendalnego, która jest niestety utopijna. Członkowie komitetu, jak podejrzewam zawsze zdawali sobie z tego sprawę, że budowa małej lokalnej spalarni jest ekonomicznie niemożliwa. Spalarnie, które mieszczą się granicach ekonomicznych norm to obiekty przeznaczone do utylizowania minimum 100 tysięcy ton ( w okresie roku). Im mniejsza spalarnia, tym wyższe koszty utylizacji każdej tony. Poniżej pewnych wielkości obiekt taki staje się niemożliwy do utrzymania. Zbyt drogie są systemy zabezpieczeń, filtrów i monitoringu. Jeśli to ma być instalacja spełniająca ekonormy, musi mieć określoną wielkość.
-Skoro zdaniem mszczonowskich ekologów można kupić naukową ekspertyzę, to w jaki sposób przekona ich Pan, że ekonormy, o których rozmawiamy będą przestrzegane? Zgodnie z tą logiką kontrolerów przecież też można przekupić.
-Nawet jeśli przyjmiemy takie założenie, że osoby kontrolujące nie boją się służb powołanych do ujawniania działań korupcyjnych to trzeba pamiętać o czym wspominali na spotkaniach konsultacyjnych zapraszani przez nas eksperci. Przypomnę, że mówili oni wtedy, że mieszkańcy mogą się domagać elektronicznej tablicy kontrolnej usytuowanej w centrum miasta, która na bieżąco wyświetlałaby wielkości emisyjne spalarni. Całego miasta przekupić się już nie da. A wszyscy podejrzliwi mogą przy takiej tablicy trzymać na zmianę warty i czuwać nad tym, aby ktoś jak to słyszałem podczas przedreferendalnej kampanii „w spalarni w nocy filtrów z oszczędności nie otwierał”.

Na zakończenie naszej rozmowy pragnę przypomnieć, że emisja najgroźniejszych dla środowiska dioksyn i furanów jest zgodnie z normami mniejsza ze spalarni o 80 razy niż z domowego pieca węglowego, dziewięć razy mniejsza niż z rury wydechowej samochodu ciężarowego i aż sześć razy mniejsza niż ze zwykłego harcerskiego ogniska. Czego tu się bać? Nałogowy palacz bardziej zagraża naszemu zdrowiu niż ten ponoć „złowrogi” komin spalarniany. Dlatego właśnie tak zabiegam o tą inwestycję. To ekologicznie bezpieczna i ekonomicznie bardzo opłacalna inwestycja. Barierą do jej zrealizowania są przesądy i świadome kłamstwa rozsiewane przez niektóre osoby, które lubują się w drukowaniu ulotek przedstawiających katastroficzne wizje. No cóż albo „czarna ulotkowa fantastyka” albo rozwój miasta. Musimy wybierać. Nie dajmy się tylko skłócić bo to naszej gminie naprawdę nie służy
-A może msczonowianie boją się żyć w cieniu komina, który przez wielu jest kojarzony z niebezpieczeństwem.
-Przez lata żyliśmy przy kominie Keramzytu, z którego emisja trak jak w przypadku każdej ciepłowni jest wyższa niż emisja z nowoczesnej spalarni. I nie mówię tu o żadnych przekroczeniach. To wszystko kwestia dozwolonych norm emisyjnych. Spalarniane kominy mają je tak zaostrzone, aby zapewnić mieszkańcom ekologiczne bezpieczeństwo, a także działać na ludzką świadomość. Komin emitujący mniej szkodliwych substancji niż ciężarówka, ba nawet mniej niż palacz tytoniu. Oczywiście osiągnięcie takiego efektu było możliwe tylko dzięki zainwestowaniem w drogie filtry i inne systemy zabezpieczeń. Musimy pozbyć się z naszej świadomości przeświadczenia, że spalarnie trują. To mit. Trzeba spróbować, aby się przekonać, iż tak jest naprawdę.
 
 
Autor: ML Publikacja:GCI    powrót
2007-07-20 16:40:44
 

 
Instytucje, fundacje...
Firmy naszego miasta i gminy...

Media...

   Copyright