| |
Słoneczną czerwcową niedzielę (12.06) wybrano na dzień spaceru ulicami nieistniejącego już miasta. Historyczny spacer to kolejny pomysł Barbary Gryglewskiej, która dla potrzeb mającego powstać miejskiego muzeum dokumentuje przeszłość Mszczonowa. W sentymentalnej przechadzce po placach i ulicach, które niegdyś tworzyły przedwojenny Mszczonów kustosz muzeum zabrała ze sobą tych mszczonowian, którzy pamiętają go z lat swej młodości. W grupie tej znaleźli się: Barbara Radkiewicz, Genowefa Wojciechowska, Helena Grzybowska, Janina Chądzyńska, Kazimierz Kalinowski i Zdzisław Strzelecki. W upamiętnieniu niezwykłego przedsięwzięcia uczestniczyli dziennikarze lokalnych mediów- Radia Victoria i Merkuriusza Mszczonowskiego. Spotkanie zostało też uwiecznione na nagraniu video, o co zadbała Agata Wiśniewska, nauczyciel mszczonowskiego Gimnazjum Publicznego.
Spacer rozpoczęto od terenu przykościelnego, gdzie stała dawna Szkoła Powszechna nr 2. Seniorzy obejrzeli jej kamień węgielny z wyrytą datą 1916. Wspominali też, gdzie było jej wejście, gabinet dyrektora Wierzby, a jeszcze wcześniej Jagorzewskiego, jak wyglądała duża sala lekcyjna i gdzie odwiedzający szkołę fotograf robił klasowe zdjęcia. Pojawił się nawet pomysł, aby na tle kościelnego muru powtórzyć taką fotografię sprzed lat, ale później z niego zrezygnowano. Wiele uwagi poświęcono plebani, z której w czasie wojny niemiecka żandarmeria uczyniła swój posterunek. Przypominano także chwile, gdy w kościele na krótko stacjonowali żołnierze Wehrmachtu. Żołdacy nie uszanowali świątyni, podobno aby wieszać swe mundury wbijali w ściany duże gwoździe. Pewne kontrowersje wzbudził temat lazaretu, który miał być tam podobno zlokalizowany. Ostatecznie uzgodniono, że w kościele prawdopodobnie dokonywano jedynie doraźnych opatrunków i nie miało to nic wspólnego z funkcjonowaniem wojskowego szpitala. Wojenne wspomnienia stały się też powodem przypomnienia sobie pożaru miasta, który omal nie ogarnął świątyni. Uratował ją gesty krąg drzew. Z wojennej pożogi nie ocalał natomiast Dom Ludowy, który stał za obecnym przykościelnym parkingiem. Był to okazały murowany budynek, który wykorzystywano do działalności społecznej, kulturalnej i oświatowej (mieściły się w nim sale lekcyjne).
Radośniej zrobiło się uczestnikom historycznego spaceru w tzw. Parku Sasa, gdzie odbywały się miejskie zabawy „na dechach”. Orkiestra grała tu do późnych godzin wieczornych. W tym miejscu młodzież spędzała kiedyś swe najmilsze chwile. Tu skradziono niejednego buziaka i wyznawano sobie miłość.
Po wspięciu się na szczyt parkowego wzniesienia seniorzy zaczęli wspominać rozciągający się tu niegdyś centralny miejski plac – Plac Piłsudskiego. Wokół niego stały kamienice, przeważnie żydowskie. Na jego wschodniej ścianie górował okazały ratusz. Chodząc po placu, który dziś jest gęsto zadrzewionym parkiem chciano nawet zapukać do apteki, która we wrześniu 1939 roku została trafiona jedną z pierwszych bomb, jaką hitlerowcy zrzucili na Mszczonów.
Później obejrzano jeszcze Nowy Rynek, zwany dziś błędnie Placem Piłsudskiego oraz ulicę Sienkiewicza, która w przeciągu ostatnich 100 lat przeszła niesamowitą metamorfozę i stała się jedną z najpiękniejszych ulic miasta, choć dawno dawno temu zwano ja ulicą Błotną i nazwa ta ponoć znakomicie oddawała jej wygląd.
Uczestnicy historycznej przechadzki opowiadali dowcipy z lat młodości, wspominali dawnych mszczonowian, którzy utrwalili się w ich pamięci oraz mszczonowskich Żydów, a wśród nich Eliasza Segała, w budynku którego były szkolne izby lekcyjne. Nie zabrakło też opowieści o ówczesnych: harcerzach, skolonikach i strażakach. Wszystkie one zostały nagrane na taśmie video i jestem przekonany, że przez lata będą wyświetlane mszczonowskiej młodzieży szkolnej, która na lekcjach historii zapoznawać się będzie z przeszłością swego miasta.
/pio/
| |