strona główna  do ulubionych  jako startowa  do druku  poleć stronę  kontakt
New Page 1

             
 

 

 szukaj na stronach serwisu 

 aktualizacja:  2009-10-30 13:49:46

Prasa o Mieście
Prasa o Mieście i Gminie
Aktualnosci  Wiadomości z Urzędu (807)

następny dział   

Pogrzeb - Pożegnanie Śp księdza kanonika Mariana Lipskiego
 
  Wielki swą skromnością
Kim był zmarły tragicznie 27 września ks. Marian Lipski? Takie pytanie z pewnością zadało sobie wielu z uczestników pogrzebu tego wspaniałego kapłana. Był proboszczem parafii Osuchów. Był kanonikiem, czyli osobą duchowną niezwykle zasłużoną dla Kościoła. Był też w końcu byłym proboszczem parafii w Kochanowie i Głogowcu. Ale przede wszystkim był „duszpasterzem dobrym i cichym” jak to powiedział o nim w mowie pożegnalnej przewodniczący Rady Miejskiej Mszczonowa Łukasz Koperski. Jak wiele osób wiedziało o tym, że rozdawał biednym to czego samemu mu brakowało? Kto wiedział, że dzielił się jedzeniem pieniędzmi i odzieniem z tymi, których los doświadczał najciężej? Niewielu, gdyż ksiądz Marian czynił to bez rozgłosu, nie dla sławy, ale z poczucia chrześcijańskiego obowiązku. Nie zależało mu na tym, aby nagłaśniać sprawę fundowanych przez niego wakacji dla najmłodszych. Nie chwalił się swoimi dziełami życia, czyli pięknym kościołem w Kochanowie i Drogą Krzyżową Narodu Polskiego. Zawsze skromnie ubrany, uczynny, życzliwy i ciepły dla innych. Potrafił zjednać sobie nawet swoich wrogów. To podczas pogrzebu wielu zgromadzonych po raz pierwszy usłyszało historię pewnego funkcjonariusza służby bezpieczeństwa, który w tajemnicy przyszedł do księdza Mariana, aby ten ochrzcił mu jego dziecko. Najpierw go prześladował, donosił na niego, a teraz prosił o to, żeby ksiądz wprowadził jego potomka do Rodziny Kościoła Katolickiego. Wprowadził, nie odmówił prześladowcy i nie zawahał się przy tym nawet na chwilę. UB-ek miał o nim później powiedzieć, iż „był pewien do kogo przychodzi i wiedział, że ksiądz go nie wyda bo to prawdziwy patriota”. Tak ksiądz Marian Lipski był patriotą, z krwi i kości. Za ojczyznę ofiarowywał nie tylko swą modlitwę, ale także samego siebie. Nie bał się swych przekonań i głosił je odważnie. Jego następca w Kochanowie ks. proboszcz Krzysztof Borucki do dziś wspomina jak swą wytrwałością i wiarą w bożą opatrzność przeciwstawiał się reżimowi. Komuniści zakazali budować ks. Marianowi małego kościółka, który byłby w sam raz dla liczącego 700 –osób Kochanowa. Zatwierdzili mu natomiast projekt dużego kościoła, gdyż sądzili, że i tak nie zdoła go postawić. Jakże się zawiedli, kościół stanął i dziś góruje nad niewielką wioską swą olbrzymią wieżą. Ksiądz Marian jak mówią miejscowi podczas budowy „sam chodził w taczkach i dawał swoje”. Był pracowity i nie lękał się fizycznej pracy. Jako dobrego gospodarza wspominają go także osuchowianie. Ich opinie najlepiej wyraził w swej mowie pożegnalnej przewodniczący Koperski - „te siedem lat, kiedy był w Osuchowie proboszczem przyniosły wiele dobrego. Odrestaurował świątynię, zadbał o jej wyposażenie, uporządkował cmentarz, pobudował kaplicę i odnowił zabudowania parafialne. Zabiegał również o to, aby rozbudowywał się i piękniał Jego Osuchów.” Ten zaradny gospodarz był jednak przede wszystkim i dobrym duszpasterzem. „Leczyłeś mnie częściej niż ja ciebie. Leczyłeś mnie słowem i dobrym przykładem” -mówił na trumną zmarłego lekarz przychodni w Osuchowie Michał Sutkowski. Wiele ciepłych słów pod adresem zmarłego wypowiedzieli też zgromadzeni na uroczystości żałobnej duchowni, przyjaciele, samorządowcy i działacze Solidarności. Ci ostatni przybyli do Osuchowa bardzo licznie, a ich sztandary przypominały o wciąż żywej związkowej idei. Flagę, symbol z napisem Solidarność położono także na trumnie ks. Mariana. To ją ucałował burmistrz Grzegorz Kurek, gdy żegnał się ze zmarłym. Obok solidarnościowego symbolu leżała też „biało-czerwona”. Te polskie kolory towarzyszyły Księdzu Patriocie podczas całej jego ostatniej drogi. Goździki w takich barwach trzymali uczniowie, którzy uczynili szpaler na kościelnych schodach. Biały orzeł na czerwonym tle – tak wyglądał wieniec od samorządowców i mieszkańców Gminy Mszczonów. Biało –czerwone były wiązanki składane przez pogrążonych w żałobie parafian. Przykłady można by jeszcze długo mnożyć. Ta smutna uroczystość przerodziła się wręcz w patriotyczną demonstrację. W gronie żałobników byli ludzie ubrani w mundury- strażackie, wojskowe i policyjne, było 135 duchownych w tym dwóch biskupów, parafianie z Osuchowa, Głogowca i Kochanowa, wierni z Mszczonowa, Lutkówki i innych sąsiednich miejscowości, samorządowcy, młodzież szkolna, nauczyciele, strażacka orkiestra, pracownicy ośrodka kultury oraz innych gminnych instytucji, byli też związkowcy z Solidarności ............ oni wszyscy przybyli po to, aby pożegnać skromnego księdza z Osuchowa.
/pio/
 
 
   powrót
2005-10-04 09:48:41
 

 
Instytucje, fundacje...
Firmy naszego miasta i gminy...

Media...

   Copyright