strona główna  do ulubionych  jako startowa  do druku  poleć stronę  kontakt
New Page 1

             
 

 

 szukaj na stronach serwisu 

 aktualizacja:  2009-10-30 13:49:46

Prasa o Mieście
Prasa o Mieście i Gminie
Aktualnosci  Wiadomości z Urzędu (807)

następny dział   

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej - Eksperymenty dociążania
 
  Problem z pieniędzmi na pomoc społeczną polega na tym, że zawsze osoby potrzebujące wparcia są przekonane o ich znikomej ilości, zaś strona, która te środki musi zabezpieczyć o poważnym obciążeniu, jakie stanowią one dla budżetu. Trudno ustosunkować się więc jednoznacznie do sprawy, którą każda ze stron postrzega całkowicie inaczej. Fakty są jednak takie, że co roku gmina Mszczonów zwiększa ilość środków przeznaczanych z myślą o pomocy społecznej, ale jednocześnie rośnie też liczba osób zgłaszających się do MOPS-u z prośbą o wsparcie.
Do tego dochodzi też czynnik – nazwijmy go umownie- „rządowy”. Co to takiego? Już śpieszymy z wyjaśnieniem. Kolejne rządy w ramach wypełniania swych wyborczych obietnic wkładają na barki gmin następne obowiązki związane ze świadczeniami socjalnymi. Oczywiście za każdym razem zapewniając publicznie cały naród, że pieniądze na ten cel wygospodarują ze swego budżetu. Praktyka jest jednak trochę inna. „Obiecane pieniążki” na początku przekazywane są gminom niemal w całości, później jest już ich troszkę mniej i tak z roku na rok powoli zadania rządowe stają się zadaniami samorządowymi finansowanymi z lokalnych podatków. Żeby daleko nie szukać można podać, że na tzw. „zadania zlecone”, jakie są realizowane przez mszczonowski ośrodek pomocy społecznej, Urząd Wojewódzki przekazuje jedynie 21 % z ich prawdziwej wartości. Pozostałe 79% gmina musi wygospodarować sobie sama. W ten właśnie sposób m.in. na dożywianie, które było tak szumnie ogłaszane jako prezent od rządzących, samorząd przeznacza już obecnie ok. 85 000 zł. rocznie. Drugim przykładem, który dobrze obrazuje jak traktowane są samorządy jest sprawa świadczeń rodzinnych. Świadczenia te są obecnie wypłacane przez ośrodki pomocy społecznej, wcześniej tą pracę wykonywał państwowy ZUS. Pieniądze na sfinasowanie tych świadczeń są jeszcze (ciekawe jak długo?) w całości przelewane na konto samorządowe, ale już fundusze na płace dla osób, które muszą zająć się całą biurową obsługą tego procesu są refinansowane przez wojewodę jedynie w 3%. W Mszczonowie skutek jest taki, że aby świadczenia rodzinne mogły być wypłacane na czas trzeba było zatrudnić dodatkowe trzy osoby, którym pensję wypłaca już gmina. Takie przykłady można by mnożyć. Burmistrz Kurek jest przekonany, że prawdopodobnie tak samo na dłuższą metę będzie też z głośnym becikowym. Nie jest żadną tajemnicą, że podobnie sądzą też inni samorządowcy. W tej chwili widzę już grymas niezadowolenia na twarzach wielu naszych Czytelników, ale choć przez chwilę spójrzcie Państwo na całą sprawę z trochę innej perspektywy. Samorządowcy nie chcą unikać trudnego problemu biedy. Nie zamierzają pozostawiać mieszkańców swych terenów bez wsparcia. Irytuje ich jednak, narzucanie sposobów, w jaki ta pomoc ma być rozdzielana. To jak ze starą mądrością o głodnym, któremu nie należy dawać ryby, ale wędkę, aby mógł sam o siebie zadbać. Za pieniądze, które cały czas powiększają obszar „socjalu” można tworzyć nowe miejsca pracy i rozwijać przedsiębiorczość. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości to wystarczy spojrzeć na Stany Zjednoczone, gdzie w przeciwieństwie do Europy i Polski socjalizmu nie ma, a osób ubogich i bezrobotnych jest procentowo o wiele mniej. Dlaczego? Na to pytanie niech odpowiedzą nasi ekonomiści. Fakty są jednak bezsporne.
Wracając jednak na podwórko Mszczonowa. Wydatki na pomoc społeczną przekroczyły już u nas 2 miliony złotych. To około 10% budżetu. W mszczonowskim MOPS-ie pracuje 13 osób. Swoje dyżury mają tam też psycholog i radca prawny. Odmów udzielenia pomocy z powodu braku środków finansowych w Mszczonowie w ubiegłym roku nie odnotowano. Wszelkie świadczenia (choć niskie), dla osób które się o nie ubiegają, wypłacane są terminowo. Jednak taka sytuacja jest możliwa tylko dlatego, że nasza gmina jest stosunkowo zamożna i sprawnie zarządzana. Słabsze samorządy mogą w niedalekiej przyszłości nie wytrzymać „eksperymentów dociążania”. Mamy tego już pierwsze przykłady nawet w niedalekim sąsiedztwie.
M.L.
 
 
   powrót
2006-02-20 11:41:13
 

 
Instytucje, fundacje...
Firmy naszego miasta i gminy...

Media...

   Copyright