|
|
|
|
|
|
| |
- Panie Mirosławie, jak się zaczęła ta przygoda samorządowa?
- Podobnie jak inni mszczonowscy rzemieślnicy, po roku 1989 byłem żywo zainteresowany powstaniem, a właściwie reaktywowaniem u nas własnego, mszczonowskiego cechu. Cech udało się reaktywować już w 1990 roku. W późniejszym okresie zostałem jednym z jego działaczy, a koledzy powierzyli mi pełnienie odpowiedzialnej funkcji skarbnika. Tym skarbnikiem cechu jestem do dziś. Kiedy już mieliśmy własną, rzemieślniczą reprezentację, pomyśleliśmy o rozszerzeniu działalności i włączeniu się w pracę samorządu, który przecież w tym czasie też zaczynał swoją działalność. Byliśmy pełni entuzjazmu i chęci działania. Chcieliśmy coś robić nie tylko dla siebie, ale również społeczeństwa. Jako reprezentacja rzemiosła – Forum Rzemieślnicze - wystartowaliśmy po raz pierwszy w wyborach 1994 roku i udało się zdobyć siedem mandatów. Przewodniczącym rady został wówczas Jerzy Rybiński, jego zastępcą Łukasz Koperski, który po śmierci J. Rybińskiego w 1996 roku został przewodniczącym Rady. Ja też wtedy zdobyłem swój pierwszy mandat.
- Czym się pan zajmował w samorządzie drugiej kadencji?
- Uczestniczyłem w plenarnych posiedzeniach rady. W jej komisjach nie pracowałem, gdyż zostałem u progu kadencji powołany w skład zarządu gminy. Był to siedmioosobowy zarząd z większością członków społecznych. Byliśmy doradcami z jednej strony, z drugiej wespół z burmistrzem Józefem Grzegorzem Kurkiem podejmowaliśmy śmiałe decyzje odnośnie lokalizacji w Mszczonowie zagranicznych firm. Jako pierwsza pojawiła się FM Logistic, drugą był Roman Bauernfeind – obecne Mondi.
- Chcieliście tych firm, nie było żadnych obaw?
- W zarządzie dominowali rzemieślnicy, a oni doskonale rozumieli burmistrza i jego wizję rozwoju. Jako ludzie prowadzący własne firmy wiedzieliśmy, że ściągnięcie do miasta i gminy dużych zagranicznych firm, szukających lokalizacji w Polsce, będzie korzystne dla Mszczonowa i jego mieszkańców, prorozwojowe. Da ludziom miejsca pracy i zapewni niemałe wpływy z podatków do budżetu gminy. Te wpływy pozwolą na inwestycje zmieniające obraz miasta, zmieniające obraz terenów wiejskich. Stało się dokładnie, jak myśleliśmy, bo innej drogi rozwoju, pchnięcia gminy do przodu zwyczajnie nie było. Pojawiły jednak i głosy sprzeciwu. Pamiętam jak były radny, a obecny czołowy nasz opozycjonista przestrzegał wtedy przed rozjechaniem miasta przez tiry, bo lokalizacja firmy logistycznej oznaczała napływ samochodów ciężarowych. Był on zdecydowanie przeciwny lokalizacji w Mszczonowie FM Logistic.
- Generalnie kadencja samorządowa lat 1994-98 była dla Mszczonowa owocna. Ludzie te efekty widzieli, a sąsiedzi podziwiali i zazdrościli. Nic dziwnego, że w kolejnych wyborach Forum Rzemieślnicze je wygrało zdecydowanie i umocniło swoją pozycję. Teraz już oficjalnie poparliście burmistrza J.G. Kurka. Rządziło w Mszczonowie Forum Rzemieślnicze na czele z burmistrzem. Nadal jednak funkcjonował zarząd miasta i gminy ze społecznymi członkami?
- Po wyborach III kadencji mieliśmy już jako Forum Rzemieślnicze reprezentację w postaci klubu piętnastu radnych nie tylko rzemieślników, ale również ludzi innych zawodów bliskich nam programowo. Do prac w zarządzie desygnowano ponownie mnie, Janusza Michalaka i Andrzeja Zielińskiego. Wszyscy tam uczyliśmy się zarządzania miastem i gminą, wybierania priorytetów i na nich koncentrowania sił. Nie wtórowaliśmy wyłącznie za każdym razem burmistrzowi i jego zastępcy. Mieliśmy czasami inne zdanie. Potrafiliśmy przekonywać się argumentami, dobrem gminy. Byliśmy jako radni dobrym pasem transmisyjnym pomiędzy propozycjami zarządu, a decyzjami samorządu.
- Cztery lata temu burmistrza wybierano już w bezpośrednich wyborach, podobnie jak radnych i znowu był wielki sukces.
- Zarówno burmistrz jak i nasi reprezentanci startowali teraz z listy Forum Samorządowo-Rzemieślniczego. Burmistrz osiągnął prawie 80 procentowe poparcie, kandydaci forum ponownie zdominowali skład rady. Po tych wyborach zarząd gminy już nie działał. Skoncentrowałem się więc głównie na pracy w Radzie Miejskiej. Zostałem przewodniczącym bardzo ważnej komisji rady, zajmującej się rozwojem i promocją Mszczonowa. Ta komisja zajmuje się m.in. opiniowaniem różnych materiałów, wytyczaniem kierunków rozwoju i promocją gminy. Chyba dobrze pracujemy, skoro o Mszczonowie w ostatnich latach dużo się mówi w ogólnopolskich środkach masowego przekazu i zdobywa on jako gmina prestiżowe, znaczące i liczące się w kraju nagrody.
- Od radnego wymaga się załatwiania najważniejszych spraw gminy. Ponieważ reprezentuje on też swój okręg wyborczy, ludzie chcą, aby pomagał załatwiać ich bolączki. Czym tutaj może się pan pochwalić?
- Za sprawy najważniejsze dla mojego okręgu uważam wybudowanie chodników i nowych nawierzchni wielu ulic. Dużą inwestycją była budowa ulicy Towarowej. Czyli wybudowanie w jej ciągu kanalizacji, chodnika i położenie nowej nawierzchni na jezdni. Mam nadzieję i pewność, że do końca tej kadencji uda się nam zmodernizować ulicę Dworcową. Do tego dochodzi gazyfikacja, wodociągi i kanalizacja. Przecież jeszcze tak niedawno te rzeczy były marzeniem mieszkańców, a dziś są powszednią rzeczywistością.
- A co pana , jako mieszkańca Mszczonowa najbardziej cieszy z dokonań lat ostatnich?
- Na pierwszym miejscu postawiłbym obwodnicę, która, choć powstał dopiero jej pierwszy etap, pozwoliła nam na oddech. Na drugim wymieniłbym zmodernizowane szkoły, które wyglądają pięknie. Wybudowaliśmy sale gimnastyczne w Lutkówce i Osuchowie. Teraz modernizujemy placówkę oświatową we Wręczy. Powstał wspaniały ośrodek kultury, łączący nowoczesność z tradycją miasta. W mieście jest kanalizacja, wodociągi, gaz, drogi i chodniki. Poprawia się z roku na rok infrastruktura na terenach wiejskich. Widać gołym okiem, że jesteśmy w Europie. Bardzo też mnie cieszy podjęta odbudowa ratusza. Widzę pozytywną reakcję mieszkańców, którzy wyrażają z tego powodu swoje zadowolenie, a nawet radość. Dla mnie ma to szczególne znaczenie, bowiem dziesięć lat temu właśnie to ja podczas posiedzenia samorządu ten temat jako pierwszy poruszałem.
- A największe marzenie?
- O czym może marzyć mszczonowski samorządowiec, jak nie o lotnisku. Powstanie lotniska w okolicy Mszczonowa, co jest rzeczą bardzo realną, rozwiązałoby wiele regionalnych problemów z bezrobociem na czele. Byłoby jak w zaprzyjaźnionym z nami bawarskim Erding. Zresztą co ja panu opowiadam, skoro obaj tam byliśmy, widzieliśmy na własne oczy i podziwialiśmy. Mam też nadzieję na szybkie ruszenie prac z budową drugiego etapu obwodnicy.
- Największym problemem naszego kraju jest bezrobocie. Mszczonów ma je najniższe w całym powiecie, a jednak nie ustajecie w pozyskiwaniu nowych firm, które przynoszą miejsca pracy. Wiem, że burmistrz i samorząd mają w tym temacie również inne, ciekawe dokonania?
- Pozyskiwanie inwestorów, tworzenie przez nich nowych miejsc pracy – to jedna strona zagadnienia. Drugą jest efektywna, konkretna pomoc ludziom w znalezieniu pracy i podniesieniu swoich kwalifikacji. W kadencji 1998-2002 z własnych środków, jako jedni z pierwszych w kraju stworzyliśmy biuro miejscowego koordynatora ds. zatrudnienia. Wyprzedziliśmy w czasie późniejsze pomysły rządowe dotyczące powstawania Gminnych Centrów Informacji. Dziś nasze GCI jest zaawansowanym centrum informacji i wspierania dla mieszkańców nie tylko naszej gminy. Podsumowując to pytanie, mogę śmiało powiedzieć, że zarówno burmistrz jak i radni rozwiązanie trudnego problemu bezrobocia traktujemy jako swoją najważniejszą misję.
- Proponuje teraz porozmawiać chwilę o Mirosławie Wirowskim i jego rodzinie. Jest coś ciekawego ludziom do powiedzenia?
- Pochodzę ze starej mszczonowskiej rodziny. Wykonuję ciekawy, ale zanikający już zawód jubilera-złotnika. Zajmuję się wykonywaniem srebrnej i złotej biżuterii. Wraz z żoną Krystyną prowadzimy w Mszczonowie sklep, gdzie oprócz biżuterii oferujemy inne upominki oraz wykonujemy usługi jubilerskie. Mamy dwie córki, z których jedna jest mężatką, a druga studiuje na 3 roku SGGW. Naszą największą radością jest 3-letnia wnuczka Weronisia.
- W radzie Mszczonowa jest wielu radnych, którzy podobnie jak pan, mają długoletnie uznanie wyborców i funkcje swoje sprawują kolejne kadencje. Jaka jest tego tajemnica?
- Zarówno ja jak koledzy z naszego ugrupowania zawsze staraliśmy się walczyć o sprawy dla gminy i miasta najważniejsze – to po pierwsze. Po drugie – radny, aby był skuteczny, musi się wykazać zrozumieniem sprawy oraz potrzebą chwili. Skuteczny radny, to taki pas transmisyjny między władzą i społeczeństwem, który musi sprawnie chodzić w obydwie strony. Wtedy napędza koło rozwoju. Ważna jest też atmosfera, stosunki międzyludzkie pomiędzy ludźmi, którym społeczeństwo powierzyło swój mandat zaufania. Mówi się wszędzie o sukcesach Mszczonowa, a jakoś nikt nie zauważył, ze u nas nie ma w ogóle konfliktów międzyludzkich przenoszonych na forum rady. Ma zastosowanie stare, niezwykle prawdziwe przysłowie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.
-Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał KPT
| |
| |
|
|
|
|
|