|
|
|
|
|
|
| |
Nadchodzące lata mają być dla Mszczonowa czasem znaczących inwestycji wodno-kanalizacyjnych. Oprócz tego gmina przed planowanym zamknięciem lokalnych wysypisk musi się też uporać z szeroko rozumianym problemem śmieci. Aby sprostać tym wyzwaniom samorząd i mieszkańcy muszą działać zgodnie Czasu jest mało, a za ewentualny brak jednomyślności koszty będą naprawdę wysokie. Przedstawiciele samorządu świadomi powagi sytuacji zdecydowali się na zorganizowanie spotkania z mieszkańcami, na którym planowano wypracować zadowalający kompromis. Spotkanie odbyło się 4 lutego w sali widowiskowej MOK_u. Burmistrz i radni z terenu miasta oraz najbliżej położonych wsi stawili się w komplecie. Stronę mieszkańców reprezentowała grupa licząca około 100 osób. Najliczniej reprezentowane było środowisko zaangażowane w zorganizowanie w lipcu 2007 roku referendum „spalarnianego” i ... niestety przebieg spotkania łudząco przypominał te, które odbywały się przed referendum, gdy nie tyle dyskutowano co kłócono się o to czy w Mszczonowie powinien powstać zakład do termicznej utylizacji śmieci.
Na początku zebrania burmistrz Grzegorz Kurek przywitał wszystkich przybyłych i przedstawił krótką informację, w której nakreślił zakres planowanych inwestycji wodno-kanalizacyjnych. Większość miasta i terenów wiejskich posiada już wodociągi. Do zwodociągowania pozostają głównie okolice Lutkówki i Bobrowiec, czyli tych terenów, gdzie jest stosunkowo rzadka zabudowa i koszty położenia sieci w przeliczeniu na jednego odbiorcę są stosunkowo wysokie. Sieci brak jest też w tych miejscach, gdzie wymagane są bardzo drogie przeciski pod trasami kolejowymi. W kwestii kanalizacji – kontynuował burmistrz - na terenie samego Mszczonowa kolektory zbierają już ścieki z 85% powierzchni miasta. W latach najbliższych przy zaangażowaniu środków unijnych planowane jest zmodernizowanie oczyszczalni ścieków, dokończenie budowy sieci kanalizacyjnej na terenie miejskim, a także położenie kolektorów we wsiach sąsiadujących z miastem i tych, gdzie występuje zwarta zabudowa mieszkaniowa. Inwestycje te mają być realizowane w ramach wspólnego projektu zakładającego rozwiązanie kwestii odbioru ścieków na terenie siedmiu gmin skupionych w Związku Gmin Mazowsza Zachodniego. Środki mają pochodzić z Funduszu Spójności. Wartość wszystkich inwestycji (w robotach budowlano –montażowych) opiewa na ponad 140 milionów złotych, z czego na gminę Mszczonów przewidywane jest około 33 milionów złotych.
Największym problemem dla gminy jest rozwiązanie problemu „śmieciowego”. Gminne wysypisko ma przyjmować odpady jeszcze tylko do 2009 roku. Zdaniem burmistrza być może uda się wynegocjować przedłużenie jego działalności najwyżej do roku 2012. Sąsiednie składowisko na Słabomierzu ma zostać zamknięte jeszcze wcześniej. Nie jest wykluczone, że jeśli teraz nie znajdzie się sensowne rozwiązanie to mszczonowskie śmieci będą musiały być transportowane do spalarni pod Koninem lub do Bełchatowa. Rząd pod naciskiem Brukseli podwyższa ceny za składowanie odpadów. W ubiegłym roku stawka została podniesiona aż o 500 % i jak się okazuje dalej ma być zwiększana. W tym samym czasie Rada Miejska podjęła decyzję o podniesieniu kosztów za zbiórkę odpadów jedynie o 20%, gdyż samorządowcy obawiają się, że dalsze windowanie cen sprawi, że nieczystości będą wyrzucane do lasów lub w jeszcze większym niż dotychczas procencie spalane w domowych instalacjach grzewczych. Problem palenia śmieciami jest naprawdę uciążliwy. Wieczorami trudno już spacerować po mszczonowskich ulicach. Gryzące dymy stały się zmorą mieszkańców. Jednocześnie duża część mszczonowian sprzeciwia się budowie spalarni, która ich zdaniem zatruje miasto. Cała sprawa przypomina błędne koło. Jest zgodna na palenie odpadów w piecach CO, nie ma jej tam, gdzie proces spalania odbywa się w nowoczesnej, specjalistycznej instalacji zabezpieczonej szeregiem filtrów. W Mszczonowie na 800 prywatnych budynków mieszkalnych tylko w 230 korzysta się z ogrzewania gazowego. W pozostałych wykorzystywane są inne źródła energii. Zanieczyszczenie powietrza w mieście jest znaczne. Samorząd nosi się z zamiarem nawet dotowania tych gospodarstw, które zdecydują się przejść na nieuciążliwe ogrzewanie gazowe.
Przeciwnicy budowy spalarni podczas dyskusji od razu podnieśli temat podwyżek opłat za składowanie odpadów. Ich zdaniem znamienny jest przykład sąsiedniego Grodziska Mazowieckiego, w którym samorząd mimo podnoszenia cen przez stronę rządową nie zdecydował się dociążać kosztami mieszkańców. Dość szybko okazało się jednak, że cena brutto 1 metra sześciennego śmieci niesegregowanych w Grodzisku bez podwyżki wynosi obecnie 91 złotych, zaś w Mszczonowie po podwyżce jest wyceniona jedynie na 39 złotych. Dysproporcje są tak wysokie, że nie wymagają dodatkowego komentarza. Do przeciwników nie docierają jednak żadne argumenty strony samorządowej. Ich zdaniem władze działają złośliwie i nie zależy im na zdrowiu mieszkańców. Burmistrz odpiera te zarzuty i wciąż powtarza, że zagrożenie ze strony spalarni jest wirtualne. Jak stwierdził „to wymyślony problem, który działa na ludzką wyobraźnię, ale nie ma żadnych podstaw naukowych, które by obawy go potwierdzały”. Porozumienia wciąż brak, a problem narasta. Wywołany przez mieszkańców do zabrania prezes żyrardowskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Zdzisław Wilk potwierdził, że w niedługim czasie zgodnie z dyrektywami unijnymi nie będzie możliwości składowania odpadów na wysypiskach. Jak zaznaczył, przybył na spotkanie prywatnie, gdyż Żyrardów ma ten sam problem co Mszczonów i interesuje go, w jaki sposób „zaradny sąsiad” zamierza poradzić sobie z tą skomplikowaną sytuacją. Prezes Wilk pogratulował też burmistrzowi Kurkowi determinacji i cierpliwości w przekonywaniu tych, którzy zdają się nie rozumieć powagi sytuacji.
Problem „śmieciowy” nadal pozostaje nierozwiązany. Spółka EKO-TOP odwołała się od negatywnej decyzji środowiskowej wydanej przez Urząd Miejski i teraz sprawę rozpatruje sąd. Kiedy będzie decyzja w tej sprawie nie wiadomo. Czy mszczonowskie śmieci będą w końcu spalane w nowoczesnej spalarni, czy nadal w przydomowych piecach CO- ten problem wciąż dzieli mieszkańców. A może niedługo nasze miasto oraz inne polskie miejscowości przypominać będą Neapol ... ? Czas pokaże. Zostało go nam naprawdę mało. Wysypiska zgodnie z prawem lada dzień zostaną pozamykane i lokalny komitet protestacyjny nie zmieni tego stanu rzeczy w żadnym referendum.
| |
| |
|
| Autor: Dymecki Publikacja: GCI |
powrót |
| 2008-02-07 08:41:10 |
|
|
|
|
|
|