strona główna  do ulubionych  jako startowa  do druku  poleć stronę  kontakt
New Page 1

             
 

 

 szukaj na stronach serwisu 

 aktualizacja:  2009-10-30 11:29:42

Prasa o Mieście
Prasa o Mieście i Gminie
Aktualnosci  Wiadomości z Urzędu (807)

następny dział   

Pozostały tylko wspomnienia
 
  W ubiegłym tygodniu dotarła do mnie straszna wiadomość. Po długiej chorobie zmarł Krzysztof Ptaszyński. Były dziennikarz ,,Życia Żyrardowa”, świetny felietonista. Dla jednych kolega, dla innych przyjaciel. Dla swych wiernych czytelników, których miał wielu – Pan Redaktor, lub Ptak. Furorę robiły jego felietony - ,,Piórem Ptaka”.
Ptaka poznałem w momencie rozpoczęcia mojej pracy w redakcji. Ja zaczynałem swoją przygodę z dziennikarstwem, on po raz kolejny postanowił wrócić na łamy. Zaprzyjaźniliśmy się i tak nam już zostało na zawsze. To on uczył mnie trudnej sztuki dziennikarstwa. Bez sentymentu kreślił i poprawiał moje artykuły. Lubił sobie przy tym zakpić i siarczyście skomentować to co czytał. Taki właśnie był Ptak. Ze swoją nierozłączną fajką. Zawsze wesoły i uśmiechnięty. Małe problemy dla niego nie istniały, a z tych dużych nic sobie nie robił.
Ptaka można było albo lubić, albo nienawidzić. Nie był natomiast obojętny. Miał swój wyraz i charakter. Posiadał ogromny dar. Lekkie pióro, którym biegle władał.
Chętnie opowiadał o swojej młodości i wcześniejszych zawodach. Pisywał do prasy ogólnopolskiej, pracował za granicą na budowie, był nauczycielem w żyrardowskim Liceum Medycznym i Szkole Podstawowej nr 7. Miał swoje powroty i odejścia. Prosto z gazety przeszedł do Polskich Młynów. To była jego ostatnia praca zawodowa.
Na stałe weszły do lokalnego, żyrardowskiego słownictwa wymyślane przez niego pseudonimy i przezwiska. Na mnie osobiście wybrał określenie Dziku. Była też Gęś, Żyrafa, Cegła, Jastrzębica, Dzidziuś, Cukierek. Żyrardów był dla niego Żyrandolem.
O tym, że Ptak ma raka dowiedziałem się jako jeden z pierwszych. Przyjechał do mnie prosto od lekarza. Słuchaj – mam raka – powiedział uśmiechnięty. Nie dopuszczał do siebie myśli, że może to być dla niego śmiertelna choroba. Śmiał się, że jeszcze trochę i zacznie chodzić tyłem.
Zaczął się leczyć. Od czasu do czasu przyjeżdżał do mnie na plotki. Przy okazji mył swój samochód. Staliśmy i rozmawialiśmy. Do końca walczył ze swoją chorobą. Był pewny, że byle raczek nie pokona Ptaka. Niestety nie wiedział jednak, że stanie się inaczej.
Żartował sobie, że jak będę pisał jakiś materiał o nim, już po jego śmierci to ma to być coś wesołego, z jajem. Niestety nie uda się mi spełnić tej prośby Ptaka. Zbyt duży ból jest we mnie. Mam nadzieję, że mi to Ptaku wybaczysz?
Kochał Pałac w Radziejowicach. Uwielbiał jeździć na ,,Letnie spotkania ze sztuką”, z których robił przepiękne relacje. Poznał wielu wybitnych artystów. Zresztą wydał nawet książkę, zawierającą wywiady, które z nimi przeprowadzał.
Współpracował aktywnie z burmistrzem Mszczonowa. Z czasem obaj panowie nawet się zaprzyjaźnili. Pomagał nawet redagować Wieści z Ratusza. Jego drugim mszczonowskim kolegą był Koper.
Planował swoją przyszłość. Bardzo chciał zamieszkać na wsi i napisać kilka książek. Niestety, nie udało mu się zrealizować tego celu.
Odszedł w wieku 58 lat. Stanowczo zbyt wcześnie. Mógł jeszcze tyle zrobić. Wielka szkoda, ogromna strata i straszny ból.
Pocieszam jednak się tym, że nad Żyrandolem i Mszczonolem już na zawsze będzie krążyć duch Ptaka.
 
 
Autor: Maciej Widawski Publikacja: GCI    powrót
2007-03-19 14:12:54
 

 
Instytucje, fundacje...
Firmy naszego miasta i gminy...

Media...

   Copyright